1. Wielki Dzień

Agnieszka

Zapowiadał się cudny dzień. Na niebie nie było ani jednej chmurki, w Poznaniu miało być ciepło, a ja wybierałam się do kina na „Jupiter: Intronizacja”. I to z chłopakiem! No dobra, to jeszcze nie związek, ale jest nadzieja!

Ekspresem ubrałam się, dopięłam łańcuch do spodni, złapałam torbę i kurtkę. W kuchni porwałam jabłko, cmoknęłam na pożegnanie rodziców, babcię i potwora (młodszego brata).

- Zadzwoń jak będziesz na miejscu – przypomniała mi mama – I uważaj po drodze!

- Spoko-loko! – odparłam i poleciałam na dworzec autobusowy. Po godzinie byłam w Centrum Malta.

 

Tymczasem, gdzie indziej…

- Na początek, chciałbym podziękować wszystkim tu obecnym za przybycie – Kowalski zaczął swoją prezentację od powitania. W jego labie była zgromadzona cała ferajna: Skipper, Szeregowy, Rico, Maja, Marlena i oczywiście, jego ukochana Lilka.

- Kowalski, mam nadzieję, że to będzie warte zachodu – burknął szef popijając kawę z łososiem – I przy okazji nie rozwali nam sufitu jak ostatnio. Co to było? Przypomnijcie mi, Szeregowy.

- Odkurzacz – odrzekł posłusznie najmłodszy członek ekipy.

- A pan K. miał go tylko odetkać – zarechotała Majka poprawiając swoją fioletową czuprynę (czyt. sprawiła, że była jeszcze bardziej rozczochrana).

- Och, dajcie mu spokój – zgromiła ich Lila – Nobody’s perferct, okej?

- Dziękuję, kochanie – Kowciu uśmiechnął się do lemurzycy po czym zdjął koc, którym zakrył swoje najnowsze dzieło – Oto Czasowo-Przestrzenny Przenośnik!

Maszyna wyglądała jak komputer z przymocowaną do niego dużą metalową obręczą owiniętą dwoma kablami, czerwonym i niebieskim. Została zrobiona z konsoli do gier, kalkulatora, iPoda otwartego na Google Maps i rybich ości. Dodatkowo, kable na obręczy wychodziły z dwóch fiolek z opalizującymi cieczami, a kończyły się szklanej kolbie okrągłodennej przyklejonej do obręczy.

- Dzięki temu cudowi techniki, będziemy mogli przenosić się do innych lokalizacji, ale także do innych epok – widząc niezrozumienie na twarzach swoich towarzyszy, naukowiec westchnął – Połączenie teleportera z wehikułem czasu.

- Aaaaa! – resztę olśniło.

- Dwie części fioletowej substancji i jedna część różowej- będziemy mogli przenosić się do dowolnej epoki – wyjaśnił Kowalski – Dwie części różowej i jedna fioletowej- natychmiast przeniesiemy się w inne miejsce na świecie, nie cierpiąc z powodu zmiany strefy czasowej. Pozwólcie, że zademonstruję. Wybieramy lokalizację, np. Poznań w Polsce… Ciecze się mieszają… I…

Wtedy z konsoli wystrzeliły iskry, które zaczęły topić drążki i przyciski, a Ipod zaczął dymić. Gdy substancje Kowalskiego się wymieszały, laboratorium zostało zalane tęczowym blaskiem. Wszyscy poczuli smród topiącego się plastiku.

4 Komentarze

  1. Pewnego dnia wchodzę sobie na twego bloga i nie ma niektórych notek… ;-;
    Muszę ci zadać to pytanie… po prostu MUSZĘ… xD
    Dlaczego je usunęłaś? ;-; ;D
    Były super… ;3
    Dobra… zmiana tematu… xD

    Emm…
    Notka świetna i w ogóle… ^^
    Agnieszka… ciekawa postać… ;)
    Nie no… xD
    Domyślam się, że pingwiny zostały przeteleportowane do Polski… xD

    Nie mogę się doczekać następnej… *o*
    Pozdrawiam i wenki życzę…
    Nati ;)

    Ps. Kiedy nn? ;D

    • Znasz to uczucie, gdy patrzysz na swoje opowiadanie i myślisz :Boże, jak mogłam napisać takie g*wno?!”. Pewnego dnia spojrzałam i… stało się. Dziękuję bardzo za komentarze.

  2. Witaj ^^
    Już myślałam, że nic nie dodasz… (ostatni wpis: 22 września 2014 o godz. 11:37 xD) a tu proszę, jednak coś jest :>
    Nocia bardzo ciekawa ;D
    Agnieszka wydaję się spoko ;)
    Słodko, kiedy Kowuś powiedział ,,Kochanie” do Lilki ^^
    Hm… a co do tego ostatniego wpisiniku…
    Em… niesamowita to ja nie jestem… ;D
    Hm… to chyba tyle co mam do napisnia :>
    Życzę wenki i czekam z niecierpliwością na nowy wpis! ;p
    Pozdrawiam, Alex ;D

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.