5. Oswajanie się cz. 1

Mam wrażenie, że dotychczas było nudno, więc obiecuję, że wkrótce akcja się rozkręci. I ten rozdział będzie trochę dłuższy.

=====================

Nie mogłam w to uwierzyć. To musiał być jakiś żart, złudzenie optyczne. Ale ta twarz, te złoto-rude włosy… Tylko ubranie inne. Bojówki i kurtka w kolorze khaki, czarny T-shirt, bandana w panterkę i czarne wojskowe buty za kostkę.

- Znasz mnie? – Tytus złapał mnie za ramiona, wcale nie przejmując się, że jestem „uzbrojona” – Znasz?!

- W pewnym sensie… – wymamrotałam. Miałam mętlik w głowie.

- A ja znam ciebie – szeptał rudzielec – Agnieszka, tak? Mignęłaś mi tylko w tłumie, a ja już wiedziałem… Chciałem z tobą porozmawiać, ale zniknęłaś. Jakiś facet mi pomógł. Ja… nie wiem co ze sobą zrobić.

- Okej, okej – poklepałam go plecach – Spokojnie, stary. Coś wymyślimy.

Choroba, sama nie miałam bladego pojęcia co z tym fantem począć. Marlenka, Skipper i Tytus, tutaj, pod moim dachem. Boże, ratuj.

 

Tytus, Marlenka i Skipper nie najlepiej przyjęli wieści, że są fikcyjni. Nie chcieli jej wierzyć, nawet gdy Aga pokazała im fotosy z seriali. Skipper stwierdził, że to robota rządu i ich kamer szpiegowskich (i z miejsca zaczął nazywać Agnieszkę szpiegiem). Tytus go poparł, chociaż nie miał bladego pojęcia co to jest kamera. Marlenka kręciła głową z niedowierzaniem. To musiał być jakiś zły sen.

- Ja wiem jak to brzmi – Aga rozmasowała sobie czoło – Ale takie są fakty i ja nic na to nie poradzę. Tutaj jesteście fikcyjni.

- Musimy jakoś wrócić do domu; chłopaki pewnie świrują z niepokoju – Marlenka kręciła się w kółko po łóżku. Zawsze tak robiła, gdy była zestresowana. Skipper podzielał jej obawy, ale nie dał tego po sobie poznać.

- Chcę wam pomóc, ale nie mam żadnego teleportera – dziewczyna splotła ręce na piersi – Coś takiego nie ma szans powstać przez najbliższe tysiąc lat. Na oko.

- Kowalski zmontował takie ustrojstwo w miesiąc – komandos parsknął śmiechem – A wy, Władcy Świata nie możecie zmontować czegoś takiego przez najbliższe tysiąc lat? Błagam.

- Kowalski jest wyjątkowy – przypomniała Agnieszka – Ja z fizyki mam ledwie tróję. Nie zmontuję ci komputera z pudełka po chińszczyźnie i sprężyny!

- I pustej puszki po szprotach – dodała wyderka. Cała trójka parsknęła śmiechem.

 

Tytus

Nie czułem się tu dobrze. Byłem tu obcy. Oni coś mówili,  a ja nic nie rozumiałem. Chciałem wrócić do domu, nawet jeśli nikt za mną nie tęsknił. Wsunąłem rękę do kieszeni i zacisnąłem palce na złotym dysku. Po tym jak mnie przeniosło, klejnoty zniknęły, a powierzchnia pokryła się czarną patyną. Bezwartościowy szmelc.

Musiałem się trzymać z tą całą Agnieszką i dwoma gadającymi zwierzakami, by wrócić. Cudnie.

===================

Portret Tytusa z serialu Potwory i Piraci:

L3wmTH3XpNA

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.