6. Oswajanie się cz. 2

Filip otworzył swoje szmaragdowe oczy. Widział tylko oślepiającą biel. Chciał zasłonić oczy ręką, ale jego nadgarstki były mocno przywiązane do podłokietników skórzanego fotela. Podobnie jak nogi. Jego głowa także była unieruchomiona. Chłopak zbladł. Zaczął się szamotać. Chciał się jak najszybciej uwolnić.

- Spokojnie, chłopcze – rzekł aksamitny głos z mroku – Nie bój się. Nie zrobię ci krzywdy.

- Mam o tym inne zdanie – burknął Filip zaciskając dłonie w pięści. – Rozwiąż mnie.

- Wszystko w swoim czasie, Filipie – ciepła dłoń dotknęła jego policzka. W mroku zalśniła para złotych, hipnotyzujących oczu – Mam do ciebie prośbę.

 

Następnego ranka, Agnieszka obudziła się o szóstej rano. Ubrała jedną ze swoich ulubionych koszulek, dżinsy i poczłapała do pracowni, gdzie spał Tytus, w śpiworze, ukryty pod biurkiem ojca. Aga lekko nim potrząsnęła. Nic. Potrząsnęła trochę mocniej. Nadal zero reakcji. Pacnęła go w policzek. Klapa.

- Twardy sen, co? – mruknęła pod nosem, po czym zdjęła z biurka słuchawki i nałożyła na uszy Tytusa. Nawet nie poczuł. Podłączyła kabel do swojego telefonu i włączyła swoją ulubioną piosenkę.

- AAAAAARRRGH!!! – zaskrzeczał Tytus, gdy „Adrenaline” zespołu Shinedown zaatakowała jego uszy. Wtedy Aga wyłączyła muzykę.

- Wstawaj, Tytek – powiedziała splatając ręce na piersi – Musimy wykombinować jakieś dobre wytłumaczenie dla twojej obecności. I nie jęcz! Jakbym ci puściła AC/DC to byś miał powody do jęczenia.

- Zawsze jesteś taka złośliwa? – skrzywił się Tytus zakładając kurtkę.

- Tylko w wtorki – Aga wyszczerzyła się. W kuchni już czekali Skipper i Marlenka. Wyjadali płatki ze słoika i popijali mlekiem.

- Okej, ludzie. Wy dwoje musicie ukryć się przed moją babcią i bracholem. Żadnego pacyfikowania, proszę. Tytus, ty będziesz udawał mojego kolegę z Poznania. Przyjechałeś pomóc mi z opowiadaniem.

- A jak zacznie wypytywać mnie o szczegóły? – zapytał niespokojnie rudzielec. Był kiepski w wymyślaniu opowiadań. Paradoksalnie umiał nieźle kłamać.

- Zmyślaj! Ponoć jesteś w tym niezły! – warknęła zirytowana – Zaraz wracam.

- A gdzie się wybierasz? – Tytus i Skipper spytali w tej samej chwili.

- Na zakupy – odparła chłodno Agnieszka zakładając słuchawki na uszy.

 

Connect the space between.
Let it be enough to reach the truth that lies
across this new divide!*

Pedałowała bardzo szybko. Adrenalina krążyła w jej żyłach. Gdy kupiła potrzebne produkty, Agnieszka chciała zdążyć do domu jak najszybciej. Wolała nie zastać mieszkania w stanie totalnego chaosu. Dobrze, że umiała szybko jeździć, bo Tytus wkroczył na ścieżkę wojenną z jej bratem.

- Coś ty sobie myślał?! – warczała, wyładowując naczynia ze zmywarki – Franek ma 12 lat, do cholery!

- Ale to on zaczął! Nazwał mnie dziewczyną! – odwarknął Tytus. Był cały czerwony na twarzy.

- Nie dziwię mu się – burknęła Agnieszka ładując talerze. – Z takimi długimi kudłami, to ty możesz tylko dredy zapleść, żeby cię nie pomylili.

- Tak?! – ryknął rudy wyrywając jej jeden z talerzy i z furią tłukąc go na posadzce.

- Pieprznęło cię?! – wrzasnęła uderzając go w głowę ręcznikiem – Nie dziwię się, że nikt cię nie lubi, baranie!

- Ty mała…! – Tytus mocno popchnął ją i przyparł do blatu – Daj mi jeden powód, żebym teraz nie podciął ci gardła!

- Dzieciaki… – westchnął jakiś głos.

Para nastolatków spojrzała w tym kierunku. To był jakiś facet w garniaku i z maską przeciwgazową. W dłoni trzymał dymiący granat. Gaz usypiający, zdążyła pomyśleć Aga nim zemdlała.

—————

Powiedźcie mi, mam pisać to dalej, czy znów pisać o pingwinach?

2 Komentarze

  1. Hm… sama nie wiem. Moze pisz to? :p
    Tak w ogole to hey xD
    Przepraszam ze tak dlugo nie komentowalam… :/
    Notka ciekawa ^^
    Moze Aga to potem bedzie z Tytusem?? xD
    Niech oleje tego Patryka… (Patryk mu bylo? xD)
    Ciekawe kim jest ten Filip… chyba ze na poczatku cos o nim bylo… em… za chwile poszukam (y) ;D
    No coz.. nie wiem co jeszcze napisac.
    Notka super!
    Czekam na nastepna ;>
    Wenki i pozdrawiam,
    Aleksandra ;*

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.