7. W górach

Agnieszka otworzyła oczy z pewnym trudem. Wszystko było zamazane. Kręciło jej się w głowie jak po karuzeli, nakręconej przez jednego z futbolistów z jej klasy. Rany Boskie, co do jasnej? Czuła woń skóry i, ble, kolońskiej! Co faceci mają z tym paskudztwem?!

Dziewczyna zamrugała i wyjrzała przez okno. I zaraz tego pożałowała. To były góry. Polskie, ośnieżone góry. Cholerna Szklarska Poręba!

- Kuźwa – szepnęła z szeroko otwartymi oczami – W co ja do cholery ciężkiej wpakowałam?

- W kłopoty – odparł kierowca obserwując swoich więźniów w lusterku. Miał zimne, szare oczy – Twoi narysowani kumple też.

Aga spojrzała w bok. Tytus spał z głową opartą o okno i obśliniał szybę. Pomiędzy nimi leżała sportowa torba, w której zapewne byli Skipper i Marlenka.

- Pan jest z CBŚ, czy z CIA? – dziewczyna miała nadzieję, że facet okaże się na tyle rozmowny, że uda jej się coś z tego wszystkiego zrozumieć.

- Stul dziób, albo cię zaknebluję – zagroził porywacz pokazując jej rolkę taśmy izolacyjnej. To by było na tyle jeśli chodzi o wydobywanie informacji.

Nie wiedziała jak długo jechali, ale ścierpły jej ramiona i zrobiła się senna. Ocknęła się, gdy auto gwałtownie zahamowało i usłyszała trzask odbezpieczonego pistoletu. Cholera, ten świr chce nas powystrzelać!, Aga była teraz naprawdę przerażona.

Wtedy coś ciężkiego i wściekłego wskoczyło na maskę auta i zaatakowało przednią szybę. Porywacz krzyknął i wystrzelił. Krew bryzgnęła na okno, a ciało zsunęło się z maski. To był początek cholernego piekła.

Z lasu wyłoniły się irbisy (~od autorki: irbis to inna nazwa pantery śnieżnej. Wierzę w waszą inteligencję, ale znam ludzi, którzy nie wiedzą czegoś takiego). Szturmowały auto, drapały karoserię i ryczały gniewnie. Przerażony mężczyzna wcisnął gaz do dechy i ruszył z piskiem opon, taranując kilka panter.

- Skąd one się wzięły?! – Agnieszka wytrzeszczyła oczy. Facet nie zdążył odpowiedzieć, bo czyjś ciężki but kopnął go w potylicę. Tytus szybko złapał kierownicę i władował wóz w drzewo.

- Cała jesteś? – Tytus uwolnił Agę z więzów i pomógł jej się uwolnić z pasów.

- Spoko – wychrypiała dziewczyna i sprawdziła torbę. Jak na komendę, wyskoczył z stamtąd Skipper i zaatakował kierowcę, nie przejmując się zbytnio faktem, że delikwent jest już nieprzytomny – To co robimy?

- Mam pomysł – rudy uśmiechnął się naprawdę wrednie.

 

Ponieważ pantery dopiero co zdołały się przegrupować i ruszyć w pogoń, Agnieszka, Tytus, Marlenka i Skipper przywiązali porywacza do fotela, używając taśmy klejącej, złapali dwie ciężkie torby z zamiarem ich późniejszego przeszukania.

- Możemy go tak zostawić? – Marlenka spojrzała niepewnie na swoich towarzyszy. Irbisy

- Uwierz mi, ludzie umieją wymyślić gorsze sposoby zabijania – prychnął Skipper i uciekinierzy zostawili porywacza panterom.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.